Ślub bez wesela – czy warto?

Wydają się idealnym połączeniem i trudno myśleć o jednym bez momentalnego skojarzenia z drugim. Ślub i wesele to taka niby nierozłączna para, zawsze razem, choć by nie wiem co. A tymczasem wiele osób decyduje się je rozdzielić. A co wy powiecie na ślub bez wesela?

Spotykam się z takimi planami częściej niż można by się spodziewać. Ślub bez wesela to opcja dla par, którym zależy na szybkim małżeństwie, a nie do końca na ogromnej imprezie. Zazwyczaj pary, z którymi rozmawiam przekładają celebrowanie na np. następny rok, na dwa lub trzy lata do przodu, bo po prostu nie mogą sobie pozwolić na wielkie wesele. Czasem biorą ślub ze względów religijnych (wspólne życie dopiero po ślubie, więc ważniejszy sakrament niż wesele, które musi poczekać), czasem praktycznych (planują ubiegać się o kredyt na mieszkanie, który na korzystniejszych warunkach udzielany jest małżeństwom), czasem losowych (nieplanowana ciąża panny młodej lub choroba któregoś z członków rodziny zmuszają do przyspieszenia terminów). Tak czy inaczej zdarzają się przypadki rozdzielenia ślubu i wesela. Zawsze zastanawiałam się, czy naprawdę warto.

Ślub bez wesela na pewno nie traci na znaczeniu i brak ogromnej, hucznej imprezy nie umniejsza doniosłości ceremonii. Oczywiście wątpię, aby po ślubie faktycznie wszyscy rozchodzili się do domów bez jakiejkolwiek celebracji – zwykle kończy się na obiedzie w rodzinnym gronie. Ze względów czysto ekonomicznych na pewno warto w ogóle zrezygnować z wesela. Z czysto sentymentalnych na pewno warto je wyprawić (jakiejkolwiek formy by miało nie przybrać). Chyba to samo rozdzielanie budzi moje największe wątpliwości.

Wesele jest imprezą symbolicznie wyznaczającą koniec pewnego etapu życia i początek kolejnego. Jest jedno jedyne niepowtarzalne i myślę, że po kilku latach noszenia obrączki na palcu… taka weselna impreza to nie to samo. Można zorganizować świętowanie 5. rocznicy ślubu, można hucznie obchodzić okrągłe urodziny któregoś z małżonków. Ale wesele po kilku latach małżeństwa…? Coś tu nie pasuje. Uważam, że takie odkładanie świętowania prowadzi do kilku scenariuszy:

  1. Nie znajdziecie czasu. Nie wyprawicie tego wesela z prostego powodu – nigdy nie będzie dobrego momentu. W tym roku ślub, przeprowadzka do większego mieszkania, zagraniczne wakacje, samochód, jedno dziecko, drugie, zmiana pracy… Wesele to spore przedsięwzięcie i  wątpię, żebyście znaleźli w sobie zacięcie, aby je zorganizować kilka lat po ślubie. No, chyba że w wersji extreme kiedy dzieci już będą w liceum.
  2. Nie odłożycie pieniędzy. Skoro teraz nie macie pieniędzy na imprezę dla 300 osób, skąd mielibyście ją wziąć za rok lub trzy lata? Lepiej realnie ocenić swoje możliwości i świętować na mniejszą skalę niż łudzić się, że w magiczny sposób otrzymacie setki tysięcy złotych. Po ślubie zacznie się myślenie o dziecku, o lepszej pracy, własnym mieszkaniu… Zawsze znajdą się ważniejsze rzeczy, na które będzie można wydać pieniądze, niż impreza celebrująca wydarzenie sprzed lat.
  3. Opóźnicie wszystkie inne plany. Organizacja dużego wesela to duże pieniądze, duże zaangażowanie i dużo pracy. Dla młodych narzeczonych często jest to projekt nieosiągalny głównie ze względu na finanse. Skoro już jesteście po ślubie, czy naprawdę zamierzacie następne lata spędzić na odkładaniu pieniędzy na wesele, które w zasadzie nie ma racji bytu? Wszystko to, co kosztuje większe pieniądze będzie was stale omijać, abyście mogli zorganizować imprezę. Efekt będzie taki, że po kilku latach małżeństwa nadal będziecie w zasadzie na początku drogi, stale opóźniając wszystkie inne decyzje na rzecz mitycznego wesela, które po takim czasie nie ma tego samego znaczenia.

Uważam, że każda para ma swoją drogę i najlepiej zna swoją sytuację. Jednak unikałabym rozdzielenia o kilka lat ślubu i wesela. Związek małżeński zawsze warto świętować, nawet jeśli możecie sobie pozwolić na mniejszą i skromniejszą imprezę niż inni. Lepiej spojrzeć prawdzie w oczy i wyprawić wesele na miarę możliwości, niż żyć w cieniu tak dużego przedsięwzięcia przez następne kilka lat. Na wszystko jest miejsce i czas – a czas na przyjęcie weselne powinniście znaleźć w tym samym roku, co na ślub.