Czy ślub poza sezonem faktycznie jest tańszy?

Przygotowujesz się do wesela, więc określenia „ślub poza sezonem jest tańszy” „poza sezonem jest taniej” „lepiej oszczędzić poza sezonem” nie powinny być ci obce. Czy jednak kiedyś udało ci się całkowicie zgłębić ich znaczenie? Wiesz dokładnie o co chodzi?

Sezon ślubny przypada na najcieplejsze miesiące, czyli od maja do września. Nie są to sztywne ramy, bo o ile czerwiec i sierpień biją rekordy popularności, o tyle w kwietniu czy październiku też na brak panien młodych narzekać nie można. W każdym kościele ślub co godzinę, w każdą sobotę weselne procesje na Starym Mieście, w każdą niedzielę ostateczne przymiarki sukien. Każdy fotograf, cukiernik, fryzjer i wizażysta ma pełne ręce roboty. Nic dziwnego, że ślub poza sezonem może jawić się jako idylla, w trakcie której każdy nie tylko ma dla ciebie mnóstwo czasu, ale w dodatku chętnie wykona pracę za ułamek ceny. Prawda czy fałsz?

To prawda, że poza sezonem jest nieco taniej i na zniżkach tych może skorzystać wiele par. Sala weselna proponuje 10% zniżki – przy 200 gościach to naprawdę spora kwota. Fotograf oferuje w bonusie darmową sesję narzeczeńską – i masz od razu fotki do zaproszeń. Jubiler kusi tańszymi obrączkami – i kolejne 500 zł ląduje w kieszeni. Prosta odpowiedź brzmi: TAK, poza sezonem faktycznie jest taniej. I jak to zwykle bywa, nie obędzie się bez jakiegoś „ale”.

Ale często ślub poza sezonem nie pasuje do twojej wizji. Okazuje się, że zdjęcia będą tańsze w grudniu – czy warto dla takiej zniżki przewracać cały plan wymarzonego czerwcowego wesela do góry nogami? Wiele par młodych nie jest gotowych na ślub poza sezonem, bo po prostu nie mają na to ochoty – i nie ma w tym nic złego. Kilka tysięcy oszczędności nie zawsze warte jest rezygnacji z marzeń i zastąpienia ich negatywnymi wspomnieniami kolejnych ustępstw związanych z własnym ślubem.

Z kolei często zdarza się, że pary nie potrafią zapanować nad budżetem i zamiast faktycznie oszczędzać, ślub poza sezonem okazuje się jeszcze droższy! Podejście: „Oszczędziłam 3 000 zł, więc urządzimy poprawiny” nie wszystkim wychodzi na dobre. Tak samo zdarza się w przypadku strojów młodej pary (na sukienkę na ramiączkach jest za zimno – oboje musicie kupić płaszcze, szale, rękawiczki i właściwe buty), noclegu gości (w czerwcu mogliby dojechać na 12.00 na ślub, ale pokryte lodem drogi decydują o podróży dzień wcześniej – i to wy płacicie za dodatkowy nocleg) i transportu weselników (normalnie pojechaliby swoimi samochodami, ale te zaspy… czeka cię wynajem busa w obie strony). I wiem, że w listopadzie czy marcu rzadko mamy śnieg, ale ulewne deszcze i wszechobecne błoto dają ten sam efekt.

Wniosek: musisz uważnie zaplanować całe przedsięwzięcie i dostosować plany nie tylko do waszych oczekiwań, ale i możliwości. Może się okazać, że proste wykreślenie pokazu fajerwerków z harmonogramu wesela sprawi, że bilans wydatków nagle zacznie się zgadzać. Albo, że nawet zapłata za rodzinny obiad to tak wysoka suma, że tylko pozasezonowa zniżka 10% pozwoli wam się pobrać. Nie działaj w ciemno, ani impulsywnie. Podczas weselnych przygotowań kalkulator to twój najlepszy przyjaciel!

Więcej tekstów:

Kolorowe suknie ślubne W środę pisałam o tym, że kolorowe suknie ślubne przestają być niespotykaną nowinką, a tradycyjna biel z obowiązkowej zmienia się w opcjonalną. Dziś z...
Tatuaże zamiast obrączek – debata O pierścionkach na blogu pisałam już nie raz, a nawet nie dwa razy – która dziewczyna nie lubi biżuterii? Nie osądzajcie mnie zbyt surowo. No i jak by...
Czy trzeba wybierać kolory przewodnie? Aga jęczała mi przez słuchawkę dwudziestą minutę. – Aga, weź się w garść i po prostu wybierz kolory przewodnie. Nie rozumiem problemu, po prostu to...
Ślub w Święta – tak czy nie? Atmosfera Bożego Narodzenia ma w sobie niepowtarzalny romantyzm, którego nie sposób odtworzyć w innym okresie roku. Dlaczego więc nie zdecydować się n...