justyna kościelska

Absurdalne DIY: sukulenty w filiżankach

Zeszły tydzień upłynął wesoło przy aromacie świeżo parzonej kawy. Dzielnie przeszukuję internet, aby znaleźć dla was równie proste i efektowne pomysły na upominki dla weselnych gości. A  co jakiś czas trafiam na sposoby, które po prostu mijają się z celem. Przed wami Absurdalne DIY, drugie tego imienia.

Na początek przypomnijmy sobie cele  wszystkich pomysłów Zrób-To-Sama.

  • tanie – chodzi o to, żeby oszczędzić pieniądze. Jak byś ich miała dużo, to być się sama nie męczyła przecież, tylko poszła do sklepu i kupiła każdemu samochód (aż szkoda, że Oprah nigdy nie wzięła ślubu…)
  • szybkie – nie muszą być wybitnie banalne, ale nie powinny wymagać ani szczególnych zdolności, ani materiałów. Chcesz oszczędzić pieniądze, ale czas także – masz przed ślubem dużo ważniejsze rzeczy na głowie.
  • łatwe –  nic tak nie wkurza jak rozbieżność pinterestowej wizji i twojego wykonania, która często skutkuje tym, że wszystko porzucasz i na ostatnią chwilę pędzisz do sklepu, żeby wydać drugie tyle, co na zmarnowane materiały.

Aby więc stworzyć przepis na porażkę, należy pozbyć się przynajmniej 2 z tych elementów. Jak na przykład w przypadku obdarowania gości weselnych żywymi sukulentami w zabytkowych filiżankach. Kusi? Mnie skusiło! :)

ślubne DIY

Obecnie pracuję nad zadżungleniem całego mieszkania i zbieram po znajomych niechciane i niepotrzebne kwiatki. Jedyny nabytek sklepowy to właśnie sukulent, którego miałyście już okazję poznać. Dlatego pomysł z rozdawaniem tych maluchów zwrócił od razu moją uwagę. Ja bym nie mogła swojego Grzmisława nikomu oddać (oczywiście, że ma imię, nie mam dzieci ani zwierząt, a muszę czymś wypełnić pustkę emocjonalną), więc to tutorial dla twardzielek ;)

ślubne diy

Zasada jest oczywiście banalnie prosta. Sukulent + retro filiżanka = naprawdę ładny efekt. Dajemy więc punkt za łatwość wykonania? Dajemy! Przed tobą wprawdzie przesadzenie 100 kwiatków, ale jeśli masz czas, miejsce i w dodatku to lubisz (ja na przykład bardzo lubię), nie będziesz się zbyt długo wahać.

ślubne DIY

Punkt drugi, szybkie. No cóż, wybitnie szybkie to nie jest… Musisz pojechać do sklepu po sukulenty i dotransportować do domu – ok, nie takie znowu wyzwanie. I znaleźć małe, śliczne, zabytkowe filiżanki, w które mogłabyś to przesadzić. Tu już większy problem – szukasz na Tablicy, Allegro, targach staroci, piwnicach znajomych. Jeśli zapraszasz 20 osób, powiedzmy, że masz szansę. Jeśli ich liczba idzie w setki – nie masz. Nie ma co udawać, nawet jeśli poświęcisz na ich poszukiwanie rok, ryzykujesz, że po prostu nie trafisz na właściwy moment – a pewnie tydzień po ślubie koleżanka zadzwoni, że znalazła starą kolekcję babci, która tak by ci się przydała. No i dowiezienie do sali weselnej 100 delikatnych porcelanowych filiżanek z kwiatkami w środku na raz, też nie wygląda za różowo.

ślubne DIY

Ostatnie, czyli cena. tutaj w żaden sposób nie mogę się zgodzić, że warto. Najtańszy sukulent to jakie 3-5 zł, zależy gdzie szukasz. A filiżanka? Na pewno nie trafisz ich po 5 zł. Musisz albo wybrać nowsze wersje (trochę to psuje efekt) albo przeznaczyć więcej kasy (trochę to psuje sens). Zdecydowanie nie ma punktu.

ślubne DIY

Fakt, że jeśli potraktujesz je jako winietki, opłacają się trochę bardziej. Dla mnie jednak pomysł pozostaje absurdalny – szukaj retro filiżanek z delikatnej porcelany, wydaj na nie fortunę, zastawiaj tym dom, potem jeszcze dowieź roślinki i wszystko razem przetransportuj do domu weselnego przy dźwiękach rozpaczliwego gruchotania uszek i rozbijania talerzyków monotonnie dochodzących z bagażnika przez całą drogę. Hmmm, nie. Może zamiast tego same sukulenty z imionami gości? Taka interpretacja ma więcej sensu.

ślubne sukulenty

Wersja hard z bloga DIY Wedding Expert, a soft z Loverly. Obrazek wyróżniający – Your Home Based Mom.

Więcej tekstów:

Ekstremalne Przypadki: Pierwszy taniec dla opornyc... Przypadek: Nie planowałam pierwszego tańca, bo nie umiem, nie lubię i nie chcę. Narzeczony (który umie i lubi i chce) uważa, że to bardzo romantyczny ...
Alicja w Krainie Czarów – pomysł na ślub Alicja w Krainie Carów jest moją absolutnie ulubioną książką i od stycznia przeżywam obchodzone w tym roku 150-lecie jej ukazania się. Poza tym, że of...
Wesele w stylu Alicji w Krainie Czarów: edycja zim... Jeśli odwiedzacie Weselne Przypadki od jakiegoś czasu, dobrze wiecie, że uwielbiam Alicję w Krainie Czarów. Jest niezwykle oryginalna (mimo upływu cza...
DIY: nasiona jako upominki dla gości Wracamy z cyklem DIY! Dawno nie robiłam tych postów, a dobre pomysły na samodzielne przygotowania ślubnych akcesoriów zawsze przywracają mi wiarę w cz...