konsultantka ślubna

Czy trzeba wybierać kolory przewodnie?

Aga jęczała mi przez słuchawkę dwudziestą minutę.

– Aga, weź się w garść i po prostu wybierz kolory przewodnie. Nie rozumiem problemu, po prostu to zrób i będziesz miała z głowy! – Robienie ciastek jedną ręką nie było łatwe, ale ciężko było określić, jak długo potrwa kryzys przyjaciółki, a chciałam to już mieć z głowy.

– Oczywiście, że nie rozumiesz! Ty możesz swoim pannom młodym wybierać dowolną kolorystykę – parsknęłam śmiechem w torebkę z mąką i minigrzyb atomowy oprószył mi okulary. I telefon. Nie wierzę, że użyła słowa “dowolność” przy opisie zawodu konsultantki. Przecież zupełnie nie o to chodzi! – Ja lubię inne kolory, a narzeczony inne. Nie zamierzam zamartwiać się paletą barw, po prostu dam trochę takich, trochę takich i tyle. Poza tym, kto ma czas na szukanie serwetek, zaproszeń, kolczyków, skarpetek i świeczek dokładnie w danym odcieniu danego koloru? Jeśli wybiorę trzy kolory, trudno mi będzie zachować równowagę i na pewno przesadzę w którąś stronę.

–Przesadzisz z kolorami? Ty?! – próbowałam przytrzymać szklankę biodrem i nasypać cukru dokładnie do połowy wysokości.

– Juśka, w ogóle mi nie ufasz, zobaczysz, że będzie pięknie! – szklanka oczywiście się przewróciła, a cukier wysypał. Chociaż tyle, że nie na podłogę i bez ofiar w szklankach.

– No dobra, co to za kolory?

– Dla mnie niebieski i fiolet, a dla niego zielony i czarny.

– Agnieszka, to nie będzie dobrze wyglądało! Wybierz dwa z tych kolorów, jeśli już musisz, na przykład… – zastanowiłam się chwilę nad korzystnym połączeniem. Cholera.

– Nie mam czasu na zabawę kolorami, wszystko będzie takie samo i nudne jak nie wiem. Ja chcę, żeby było kolorowo i wesoło! Pojadę raz do jakiejś hurtowni i od razu wszystko kupię, nie zamierzam się z tym użerać pół roku. Zobaczysz! – Coś czułam, że naprawdę będzie wesoło.

Kurtyna.

Zawsze jestem tak samo zdziwiona, gdy któraś z panien młodych uważa dobieranie spójnej kolorystyki za pretensjonalne, afektowane i najzwyczajniej w świecie zbędne. Moim zdaniem jest to najlepsze, co można zrobić! Wybierasz kolory, które lubicie, które wam pasują i które odpowiadają porze roku / stylowi wesela / kolorystyce sali / barwom waszych ubrań. A tak naprawdę nie muszą nawiązywać do niczego konkretnego, chodzi o to, żeby po prostu wam się podobały! I teraz już każda decyzja i każdy wybór ogranicza się do jednego z wybranych kolorów. Nie musisz się martwić, że talerze są czerwone, a podkładki niebieskie, przy czym ściany sali to fuksjowy róż. Podjęcie decyzji zawczasu to po prostu dobra inwestycja, która w przyszłości pozwoli stworzyć piękną i spójną oprawę wesela, a przede wszystkim zaoszczędzi ci czasu i nerwów, gdy okaże się, że nagle wszystko przestało do siebie pasować. A okaże się na pewno.

U Agnieszki okazało się już następnego dnia. Wcinałam resztki ciastek, popijałam herbatę i czytałam Pana Mercedesa – idealna sobota. A potem zadzwonił telefon.

– Obiecaj, że nie powiesz “A nie mówiłam?”.

– A nie mówiłam. Byłaś w hurtowni? Dobrałaś kolory? Jak tam pasuje czarny do zielonego i różu? – szeroki uśmiech pełen satysfakcji sprawił, że część okruszków trafiła na wypełnione pościgami strony książki.

– To był fiolet i siedź cicho. Nie pasuje.

– A nie mówiłam. Powiedz, że masz zdjęcia z tych eksperymentów!

– Nie mam, nie było eksperymentów. Sprzedawczynie odmówiły mi obsługi. – Zaniemówiłam. Nigdy w życiu nie słyszałam zabawniejszej rzeczy. Okazało się, że Aga dzielnie spacerowała po sklepowych alejkach, ale poproszona o pomoc sprzedawczyni wykazała nietaktowne zainteresowanie paletą kolorystyczną, a zaraz potem najzwyczajniej odwróciła się na pięcie i odeszła. Wezwała menadżera, który poprosił, aby moja przyjaciółka przemyślała decyzję i wróciła za tydzień, jeśli jej wizja się nie zmieni.

– A wizja się nie zmieni?

– No wiesz… – W słuchawce zapadła cisza. Nie mogło to wróżyć nic dobrego. Na wszelki wypadek sięgnęłam po kolejne ciastko, żeby osłodziło gorycz czającą się w wahaniu Agi.– Bo tak… pomyślałam… że w zasadzie… jak się tak nad tym zastanowić… to wychodzi… tak naprawdę…

– Aga, do brzegu.

– Oni tam mieli takie przykładowe dekoracje, naprawdę ładne! I wiesz, wcale nie było kilkunastu kolorów… – tryumf podkradał się do mnie niczym polujący kot, czułam że za chwilę nadejdzie moja chwila i raz jeszcze będę mogła powtórzyć swoje “A nie mówiłam”. Poprawiłam się na poduszkach i zaczerpnęłam powietrza. – … tylko jeden. Wiesz, wszystko na pomarańczowo. Miałaś rację z tym mieszaniem kolorów, chyba po prostu zostanę przy jednym. Nie ma miejsca na popełnienie błędu przy pomarańczowych serwetkach, obrusach, kwiatach i dodatkach, prawda? W sumie zawsze lubiłam minimalizm…

Nie chcesz męczyć się jak Aga?
• Wybierz dwa lub trzy kolory przewodnie na samym początku.
• Przy podejmowaniu późniejszych decyzji będziesz miała od razu łatwiejszy (bo mniejszy!) wybór.
• Niech to będą kolory, które pasują do siebie i do wystroju sali.
• Nie panikuj, bo dopóki nie kupisz wszystkich dodatków, zawsze możesz zmienić swoją koncepcję.

Więcej tekstów:

Ekstremalne Przypadki: Odwołanie ślubu – jak można... Przypadek: Moja siostra właśni rozstała się z narzeczonym i całą rodzina przeżywa odwołanie ślubu. Do wesela zostało jeszcze sporo czasu, ale i tak zd...
DIY: kawa i herbata jako upominki dla gości. Upominki dla gości, to numer 1 jeśli chodzi o weselne DIY. Dzisiejsza propozycja zakłada, że masz ambicje, ale brakuje ci czasu, pieniędzy i energii, ...
Ekstremalne Przypadki: nieładne dekoracje sali wes... Przypadek: Czy jest jakiś sposób na upewnienie się, że dekoracja sali weselnej będzie zrobiona dokładnie tak, jak sobie wymarzyłam? Koleżanka brała śl...
Ekstremalne Przypadki: Brak wpisu w umowie ślubnej... Przypadek: Podczas przygotowań bardzo pilnowałam, aby wszystkie ustalenia z podwykonawcami wpisywać w umowie, bo nasłuchałam się różnych nieprzyjemnyc...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *