Mój ślub jest gorszy

Panny młode powinny być najszczęśliwszymi istotami na ziemi! Jak to więc możliwe, że cały proces ślubnych przygotowań obrzydza im myśl, że ktoś może mieć lepiej?

Widziałam, że Aga próbuje zacząć rozmowę, ale jakoś wybitnie jej to nie szło. Do ślubu zostało mnóstwo czasu, ale z jej skłonnościami do paniki każda sprawa urasta do rozmiarów prawdziwej tragedii. Wcinałyśmy sushi i popijałyśmy winem śliwkowym – nie muszę chyba dodawać, że był początek miesiąca. Wypłata to taka wspaniała rzecz!

– Zawsze chciałam podać sushi na swoim weselu – westchnęła Aga mieszając wasabi z sosem sojowym. Zaniepokoiło mnie to wyznanie, bo do tej pory mówiłyśmy o weselu w stylu biesiadnym, wiejskim, tradycyjnym, gdzie panna młoda częstuje gości własnoręcznie pieczonym chlebem przechadzając się z gracją pomiędzy snopkami.

– Nie mów, że zbierałam to całe siano na darmo! – jak możecie się domyślać, jestem bardzo zaangażowana w ślub najlepszej przyjaciółki.

–Nie, oczywiście, że nie, będą snopki, ale wiesz… Chciałam też dekoracje kwiatowe. Myślę, że sushi by do nich ładnie pasowało. Mogłaby być taka wielka kotara z kwietnych girland, oddzielająca kącik japoński od reszty. Tylko, że wtedy musiałabym chyba troszkę zmienić rodzaj kwiatów na stole, dodać na przykład storczyki, żeby jakoś wzbogaciły te zwykłe bukiety. Aha, no i może inną biżuterię, nie wiem czy w tej sytuacji będzie pasować taka zwykła srebrna, a ostatnio widziałam piękne kolczyki z rubinami. Wydaje mi się nawet, że mieli do tego bransoletki i nawet jakieś grzebyki do włosów czy formę tiary… I zastanawiałam się na burgerami. Teraz wszyscy kochają burgery! Kilka rodzajów dodatków i każdy ma swoje ulubione danie.

– A co będzie oddzielać kącik burgerowy od reszty – flaga amerykańska? – wykrztusiłam zaskoczona tym co słyszałam.

– Myślisz, że będzie pasować? – zainteresowała się Aga, rozbrajająco nieczuła na wszelkie przejawy ironii. – Sprawdziłam już na Allegro, mają takie duże, ale nie sądziłam, że spodoba ci się ten pomysł.

– Aga, a czy tobie na pewno się podoba? Serio próbujesz połączyć Japonię, Stany Zjednoczone i snopki? – Chaotyczne planowanie leżało w naturze moje Agi, ale w oparach wina śliwkowego majaczyła mi myśl, że chodzi tu o coś więcej, o wyższe dobro, o sprawę za którą warto walczyć, aby naszym dzieciom żyło się lepiej, a wnukom dostatniej. – Zresztą tiary i storczyki nie leżą w twojej naturze, ostatni raz widziałam pannę młodą zwieńczoną koroną na weselu tej twojej kuzynki, a wiesz, że… – nagle wszystko stało się jasne. Nie musiałam więcej zgadywać, wystarczyło spojrzenie na Agę, której samotna łza dramatycznie spłynęła po policzku i z godnością plasnęła w marynowany imbir.

– Ona miała tiaaaaręęę… – załkała moja towarzyszka.

– Tak, i ty się najgłośniej śmiałaś z jej gustu ośmiolatki!

– Ale potem byłam na ślubie Magdy i ona miała takie piękne rubinowe ozdoby… A jak się Ola i Jacek pobierali, to mieli taką ścianę kwiatów i wszyscy się zachwycali. A potem zaprosiła mnie Anka i wyglądała tak pięknie w tej sukni sprowadzanej z Ameryki… A ja nie mam żadnej z tych rzeczy i mój ślub będzie po prostu gorszy od innych i wszyscy będą się śmiać i na nikim nie zrobi wrażeeeeniaaaa…– Pocieszałam Agę przez godzinę, a nasz wspólny znajomy, wino, w końcu chyba rozwiał rozpacz zdesperowanej narzeczonej. Starałam się jej przypomnieć, że snopkowe wesele było jej pomysłem i nikt jej do niczego nie zmusza. Że wcale nie lubi złota i uważa je za pretensjonalne. Że nigdy nie było jej dobrze w czerwonym i rubiny nie mają prawa gościć na jej weselu. I że ściana kwiatów kosztowałaby ją pewnie tyle, co opłacona już sukienka (to nie był dobry argument, bo przypomniał jej, że planuje wydać na wesele połowę tego co koleżanki no i w ogóle jak to wygląda w oczach krewnych).

Jednak przede wszystkim próbowałam (naprawdę delikatnie) uświadomić jej, jak głupie są takie obawy. Dziewczyny, jeśli smuci was, że ktoś będzie miał bardziej wystawne lub droższe wesele, muszę was zmartwić – zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie miał więcej pieniędzy od was. Ktoś, kto poda ciekawsze drinki i zorganizuje bardziej oryginalne atrakcje. Jeżeli przez cały czas będziesz oglądać się na innych zrealizowanie własnej wizji zupełnie przestanie cię cieszyć – tajemniczy “ktoś” zawsze może mieć ciekawszą. A przecież goście widzieli nie jedno, a na ślub idą obejrzeć szczęśliwą młodą parę, a nie robiące salta białe pawie. Niech wasza miłość będzie dla nich największą atrakcją, a serdeczny nastrój i dobra zabawa najcenniejszym wspomnieniem. Nie martw się tym, czy wyszukanym weselem przebijesz koleżanki – lepiej po latach porównaj stan waszych małżeństw i przekonaj się, czy warto wszystko zawsze robić tylko na pokaz.

– Aga, chyba sama rozumiesz, że kwota wydana na wesele nie ma aż takiego znaczenia, prawda? – Aga radośnie pociągnęła nosem i pokiwała głową – Bierz kartkę, rozplanujemy ustawienie tych twoich snopków.

– Tylko tak wiesz, z zapasem – Aga grzebała w torebce w poszukiwaniu ołówka. – Bo ja bym chciała, żeby przy każdym snopku pasł się koń, ale koniecznie brązowy!

– A na nim ma siedzieć biały paw?

Aga spojrzała na mnie jak na wariatkę

– No co ty, na wiejskim weselu?!

Więcej tekstów:

Co kupić na prezent ślubny? Zaczyna się sezon weselno-ślubny i jak by nie patrzeć, choć trafiłaś na blog skierowany głównie do panien młodych, na weselach dużo częściej bywasz go...
DIY: kawa i herbata jako upominki dla gości. Upominki dla gości, to numer 1 jeśli chodzi o weselne DIY. Dzisiejsza propozycja zakłada, że masz ambicje, ale brakuje ci czasu, pieniędzy i energii, ...
Dzieci na weselu – przygotuj się! Dzieci na weselu? Temat naprawdę kontrowersyjny, choć na początku może się taki nie wydawać. Zapraszać, czy nie zapraszać? Urazisz znajomych pomijając...
Zimowy ślub – wady i zalety Zimą młode pary wcale nie zapadają w zimowy sen, ani nie znikają z powierzchni ziemi. Zimowy ślub ma swoich fanów, ma i przeciwników – czas się zdecyd...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *