Przewodnik Ślubny: wyjście z kościoła po ślubie

Jedno z najpiękniejszych ujęć w ślubno-weselnych albumach na całym świecie to właśnie wyjście z kościoła po ślubie, czyli roześmiana para młoda w otoczeniu najbliższych obrzucana ziarenkami ryżu, płatkami róż albo confetti. Jeśli i ty ten moment uważasz za kluczowy w dniu ślubu – w końcu jest to symboliczne wejście młodej pary w nowe, wspólne życie – ten wpis jest zdecydowanie dla ciebie. Bo wiele par młodych ma z tym ogromny problem.

Powinnam pewnie raczej napisać, że to goście mają z tym problem. To właśnie wyjście z kościoła po ślubie jest momentem, w którym zwykle tworzy się największe zamieszanie. Goście przepychają się do przodu i wymijają ściśniętą w nawie głównej parę młodą, młodsze pokolenie rozdaje między sobą woreczki z ryżem, fotograf przegania wszystkich próbując uchwycić najlepsze ujęcie… Jednym słowem jest tu spore pole do popisu w kwestii organizacji.

Całe zamieszanie wynika z chęci połączenia dwóch różnych ślubnych tradycji. Z jednej strony mamy rodzime zwyczaje, wedle których stoimy z uśmiechami na twarzy i podziwiamy młodą parę odchodzącą od ołtarza w rytmie Marsza Mendhelssona. Z drugiej – amerykańskie podejście, do znudzenia powtarzane w każdym możliwym filmie i w końcu przeniesione na nasz grunt, czyli czekanie na parę młodą przed kościołem z woreczkami ryżu i oczywiście telefonami komórkowymi gotowymi do cykania zdjęć. I jak tu znaleźć sposób na to nieszczęsne wyjście z kościoła po ślubie?

Zawsze powtarzam, że kluczowe jest dobre przygotowanie się. Jako panna młoda, a więc i organizatorka (o ile nie korzystasz z pomocy konsultantki), powinnaś najpierw zlokalizować miejsce na składanie życzeń, tak abyście oboje po wyjściu z kościoła wiedzieli po prostu w którą stronę iść. Tłum gości na pewno podąży za wami i jeśli zaczniecie niepewnie miotać się na wszystkie strony, może się z tego zrobić niezłe zamieszanie. Następnie wybierz opcję, która bardziej ci odpowiada – najpierw wychodzicie wy czy wasi goście? Jeżeli liczysz, że zostaniesz obrzucona confetti, dobrze abyś je zawczasu przygotowała (i powierzyła np. bratu z prośbą o przygotowanie kilku osób do roli obsypywaczy). Uprzedź też fotografa o tym, na jakich ujęciach ci zależy i jakie masz plany na wyjście z kościoła po ślubie. A w dalszej kolejności… przygotuj się na dokładnie odwrotny scenariusz.

Prawda jest taka, że to zachowanie gości zdecyduje, czy uda wam się pierwszym wyjść z kościoła i czy dotrzecie na wybrane miejsce składania życzeń. Oczywiście uprzedź świadkową lub siostrę o swoich zamiarach, ale bądź też gotowa na to, że nie uda się ich spełnić. W pewnych sytuacjach lepiej poczekać, aż goście cię wyminą i pierwsi wyjdą z kościoła (też chcą popatrzeć na wasze z kolei wyjście), cofnąć się o parę kroków, poczekać… Łatwiej jest jeśli zależy ci na tym, abyście wyszli jako ostatni – wystarczy, że poprosisz rodzinę o współpracę i rozpuszczenie wici jeszcze przed ceremonią, a cały kościół powinien ładnie opustoszeć, zanim usłyszycie Marsz Mendhelssona. Bez względu na preferencje pamiętaj o tym, że tego dnia dużo ważniejszy niż idealne ujęcia jest twój nastrój. Jasne, że warto się dobrze przygotować, ale nie pozwól, aby cała akcja spędzała sen z powiek albo powodowała nadmierny stres. Spokojnie – to tylko ślub ;)

Umów się ze mną na konsultacje

Chcesz uniknąć błędów podczas przygotowań do wesela, oszczędzić czas i pieniądze? Napisz mi wiadomość ze szczegółami swoich rozterek i spotkajmy się, abym mogła przedstawić Ci rozwiązania. Dołącz do grona zrelaksowanych, uśmiechniętych panien młodych!

Napisz do mnie maila na justyna@koscielska.pl skorzystaj z formularza poniżej albo dowiedz się więcej »

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *