Jak ruszyć z kopyta z planowaniem wesela?

Nowy Rok, nowe plany, nowe postanowienia… jednym słowem – czas nowy początków i nowych porządków! Dla panien (i panów!) młodych jest to często ten krytyczny moment, w którym z ręką na sercu i wiarą w swoje siły przysięgają sobie, że w końcu ogarną przygotowanie wesela. Niektórzy nie mają jeszcze żadnych konkretów, innym brakuje ostatnich formalność lub finałowych decyzji, z którymi konsekwentnie zwlekają przez kolejne tygodnie. Jedno jest pewne – noworoczny szał przemija, zapał gaśnie, a postanowienia pozostają jedynie smutną listą wepchniętą na dno szuflady. Pozwolę sobie wtrącić swoje 3 grosze i podpowiedzieć, jak ruszyć z kopyta z planowaniem wesela.

Moja uniwersalna rada brzmi – weź wszystko na klatę! Lista zadań magicznie się nie zmniejszy tylko dlatego, że będziesz udawać, że ona nie istnieje. Fryzjerka sama się nie znajdzie, jeśli będziesz zwlekać do ostatniej chwili. I w czarodziejski sposób nie poznasz tajników sztuki tańca towarzyskiego poświęcając teraz czas na oglądanie seriali. Najlepsze, co możesz zrobić to DZIAŁAĆ! Mam wrażenie, że wiele panien młodych traktuje organizację wesela jako zadanie ponad swoje siły. Oczywiście nie jest to proces banalny i nie ma co udawać, że wszystko zrobisz w jedno popołudnie. Ale w żadnym razie nie można go uważać za misję kompletnie niewykonalną!

Wiem, że budżety, harmonogram, szkice umów i tworzenie listy gości mogą brzmieć przytłaczająco, zwłaszcza jeśli do tej pory miałaś z takimi hasłami niewiele do czynienia. Dobra wiadomość – właśnie przyszła pora na to, abyś zaczęła mieć do czynienia! Bierz narzeczonego pod pachę, długopis w dłoń i stawcie czoła temu nieszczęsnemu planowaniu! Trochę jak logo Nike – just do it! Oceńcie realnie swoje możliwości, pomyślcie nad preferencjami i spróbujcie się zastanowić, jak to całe wesela ma wyglądać. Jutro raczej nie zaczniesz nagle marzyć o weselu jesienią, a narzeczony za tydzień nie pokocha różowych dekoracji gwałtowną miłością. Macie swoje preferencje, swoje finanse i swoje umiejętności. Jedyne, co pozostaje to skonfrontowanie ich z listą weselnych przygotowań. Gratulacje – to właśnie jest pierwszy krok, który jeszcze dziś możesz mieć za sobą! Diabeł naprawdę nie jest taki straszny jak go malują, a planowanie własnego wesela może sprawić wiele przyjemności (mi bardzo wiele sprawia nawet planowanie cudzych :)) o ile nie dasz się zniechęcić długaśnej liście zadań i nie zaczniesz wszystkiego odwlekać do ostatniej chwili. Bo wiesz – przez takie odwlekanie w nieskończoność nigdy nie dotrzesz do tego ołtarza! :)

Jakiś czas temu pisałam o tym, od czego zacząć planowanie wesela (tekst jest tutaj) – znajdziecie tam więcej informacji o tym, na czym się w pierwszej kolejności skupić. Skoro już wiesz jak ruszyć z kopyta i w którą stronę biec, nie masz już żadnych wymówek! Miłego planowania!

Więcej tekstów:

5 zabaw weselnych nie uwłaczających ludzkiej godno... Czy jesteś jedną z tych dziewczyn, którym na dźwięk słów “zabawy weselne” robi się słabo, zaczynają się trząść ręce i poty występują na czoło? Też ...
Zmiana sukni ślubnej – jak się przygotować? W myśl zasady, że można mieć wszystko postanowiłaś zdecydować się na przywilej szaleństwa należny każdej pannie młodej. Twoim obiektem stała się zmian...
Ekstremalne DIY – Zdjęcia ślubne zrobię sama Nie od dziś panny młode dobrowolnie nakładają na siebie odpowiedzialność i obowiązki, których potem nie są w stanie udźwignąć. Jedna wpadła nawet na p...
Ekstremalny Przypadek – wybieranie świadkowej Przypadek: Mój problem dotyczy świadkowej. Wiem, że moja przyjaciółka jest przekonana, że to ona nią zostanie, ale ja nie wyobrażam sobie nikogo, poza...